Norweski fjord zagrożony tsunami!

Potężna fala może uderzyć w Geiranger w zaledwie 10 minut! Foto z filmu Fala (2015), reż. Roar Uthaug, prod. Fantefilm

Jedno z najbardziej malowniczych miejsc w Europie i często odwiedzany region turystyczny może przestać istnieć praktycznie w każdej chwili. Setki osób będą miały zaledwie 10 minut na ewakuację lub schowanie się w odpowiednim miejscu. Brzmi to jak scenariusz filmu katastroficznego, ale to prawdziwe wydarzenia zainspirowały norweskich filmowców.

Długi na około 15 kilometrów Geirangerfjorden, leżący w południowo-zachodniej Norwegii w okręgu Møre og Romsdal, w gminie Stranda, od 2005 roku wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Co roku rejon odwiedza około 140-180 statków z turystami. Fiord znany jest głównie z popularnej turystycznie miejscowości Geiranger i wodospadów. W samym Geiranger jest pięć hoteli i ponad dziesięć pól namiotowych.

Lokalizacja Gejrangerfjorden na mapie Norwegii. Źródło: maps.google.com

Nad rejonem wisi jednak groźba katastrofy, której nie sposób przewidzieć. Pobliska góra Åkerneset od kilkudziesięciu lat pęka. Coraz szersze i głębsze szczeliny zaniepokoiły geologów, którzy w ostatnich latach zaczęli dokładnie śledzić tempo rozpadu stoków góry. Przeprowadzono też symulacje z których wynika, że w razie oderwania się stoku, w dół fiordu może jednocześnie zsunąć się aż 100 mln m3 skał. Wywoła to serię potężnych fal, które w przeciągu kilku minut dotrą do Hellesylt i Geiranger. W samym Geiranger fale mogą mieć aż 20-30 metrów, a miejscami woda wypiętrzy się aż na 80 metrów! Najnowsze analizy wskazują jednak, że fale w najwyższym punkcie mogą być jeszcze wyższe, ponieważ komputerowe symulacje zakładają osuwisko o wielkości około 54 mln m3, czyli tyle na ile szacowano je jeszcze kilka lat temu.

W razie osunięcia Hellesylt będzie miało około pięciu, a Geiranger dziesięciu minut na ewakuację. Osoby znajdujące się na łodziach nie będą miały żadnych szans. Fale spustoszą wszystko na swojej drodze, a zagrożony będzie nie tylko Geirangerfjorden, ale i okoliczne fiordy. Fale mogą dotrzeć nawet do Ålesund i spustoszyć wybrzeża Morza Norweskiego.

Osuwisko jest stale monitorowane i w razie zagrożenia uruchomione zostaną syreny. Mieszkańcy Geiranger są świadomi ryzyka i znają postępowanie w razie zawalenia się góry. Problem stanowią jednak turyści, których szczególnie latem nie brakuje w okolicy i którzy nie są obeznani z zasadami bezpieczeństwa i planami ewakuacyjnymi.

Prognozy geologów zainspirowały norweskich filmowców. Pierwszy w historii Norwegii film katastroficzny Fala (tytuł oryginalny Bølgen), nominowany do Oscara w kategorii „najlepszy film nieanglojęzyczny” z 2015 roku, opowiada losy Kristiana, członka grupy geologów monitorujących i badających pęknięcia w Geirangenfjord. Gdy dochodzi do osunięcia, musi uratować swoją rodzinę przed falą o niespotykanej sile.

Podobny kataklizm miał miejsce w sąsiednim Tafjorden 7. kwietnia 1934 roku. Około 2 mln m3 skał osunęło się do wody, tworząc fale o maksymalnej wysokości 62 metrów. Zginęło 40 osób i po dziś dzień jest to największą katastrofa naturalna w Norwegii od czasów odzyskania niepodległości. Osuwisko w Geirangerfjorden jest ponad 50 razy większe.