Wulkan Yellowstone bliżej erupcji niż sądziliśmy!

Pod Yellowstone wzrasta aktywność sejsmiczna! Fot. Reuters/The Sun

Pod Amerykańskim superwulkanem Yellowstone, notuje się wzmożoną aktywność sejsmiczną. Liczne trzęsienia ziemi nie są czymś nadzwyczajnym w tym miejscu, jednak ich liczba jest niepokojąca.

Ponad 2500 wstrząsów zanotowano od połowy czerwca br. Wulkanolodzy twierdzą, że tak długotrwałego i intensywnego roju wstrząsów nie widzieli w tym miejscu od dawna. Superwulkan Yellowstone, uważany za jeden z najgroźniejszych wulkanów na świecie, znowu daje o sobie znać. Najsilniejszym od 34 lat w Parku okazał się wstrząs z marca 2014 o magnitudzie 4.8. Choć trzęsienia w tym miejscu są dość częste, nie tylko to martwi wulkanologów. I nas też powinno.

Wzmożoną aktywność sejsmiczną w rejonie Parku Narodowego Yellowstone notuje się przynajmniej od 1994 roku. Przez ostatnie 20 lat, teren kaldery superwulkanu miejscami podniósł się o kilkadziesiąt centymetrów, aby później znowu opaść. Zmienia się też ciśnienie i temperatura strumieni pary wydobywających się z licznych kraterów i fumaroli. Choć nie od dziś wiadomo, że Yellowstone jest aktywnym superwulkanem, będącym jednocześnie jednym z najgroźniejszych na świecie, to statystycznie wybucha on co 700 tys. lat. Od ostatniej erupcji minęło około 640 tys. lat. W teorii więc mamy jeszcze 50 tys. lat na przygotowanie, prawda?

To nie do końca tak działa. Wybuch może nastąpić zarówno dzisiaj, jak i za 100 tys. lat. Trudno jest dokładnie przewidzieć kiedy nastąpi, ponieważ w przeciwieństwie do wulkanów takich jak Wezuwiusz, czy Mt. Saint Helens, które są „zwykłymi” wulkanami, Yellowstone to superwulkan – znacznie większy, bardziej aktywny i znacznie mniej przewidywalny. Może on nie dawać żadnych symptomów zbliżającej się erupcji praktycznie do ostatniej chwili, czyli do momentu, gdy w którymś miejscu w Parku pojawi się rosnący, dymiący stożek, lub obszar o powierzchni kilku hektarów nagle się podniesie i zacznie pękać.

Wybuch Yellowstone, bez względu na siłę, będzie wielką katastrofą, ale paradoksalnie im szybciej nastąpi, tym lepiej. Naukowcy sądzą, że Ziemia weszła w około 300-letni okres wzmożonej aktywności geologicznej. Oznacza to większe szanse na erupcje dawno nieaktywnych wulkanów. Jest to oczywiście zła wiadomość dla osób mieszkających w ich pobliżu, ale może okazać się zbawienna w przypadku Yellowstone. Ostatnie badania warstw geologicznych pozwoliły odkryć dwie, różne warstwy popiołu wulkanicznego, związanego z tą samą erupcją. Wulkanolodzy sądzą, że tak odmienne warstwy mogły powstać tylko dzięki obecności dwóch rodzajów lawy w komorze wulkanicznej.

Rozkład komór magmowych wewnątrz wulkanu Yellowstone. Fot: ScienceNews.org

Symulacje potwierdziły, że w przypadku dostania się świeżej, jeszcze nie skrystalizowanej magmy do górnej komory Yellowstone, następuje gwałtowny wzrost ciśnienia, trwający około roku. Po przekroczeniu punktu krytycznego, dochodzi do gwałtownego wybuchu. Wiele wskazuje na to, że gdyby erupcja nastąpiła teraz, byłaby słabsza niż w przypadku dostawy świeżej magmy. Nadal byłaby katastrofalna, ale być może nie doprowadziłaby do drastycznych zmian klimatu i znacznego osłabienia gatunku ludzkiego. W razie erupcji superwulkanicznej, jaką jest w stanie wytworzyć Yellowstone, nasz gatunek może stanąć na krawędzi wymarcia.

Nadal nie ma jednej, spójnej narracji w kwestii tego ile czasu zostało do wybuchu. Część wulkanologów uważa, że szanse na erupcję w przeciągu najbliższych 70 lat wynoszą mniej niż 10%. Inni z kolei szacują, że najpewniej będzie miał miejsce przed 2030.