Miliardowe straty po sierpniowym derecho!

Zabiło sześć osób, połamało setki tysięcy drzew i zerwało tysiące dachów. Derecho z 11. sierpnia 2017 na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Pomorza. Dopiero teraz, po trzech miesiącach, znamy finansowy bilans strat po nawałnicy.

Nawet 2,66 mld zł miały wynieść łączne straty po derecho i to tylko na Pomorzu! W przeciągu zaledwie 2,5 godziny wielokomórkowy układ burzowy w formie bow echo o cechach derecho, spowodował liczne szkody w 31 gminach z 10 powiatów. Największe szkody są w gminach Parchowo, Studzienice (pow. bytowski), Brusy, Chojnice, Czersk (pow. chojnicki), Sierakowice, Sulęczyno (pow. kartuski), oraz Dziemiany, Karsin i Lipusz (pow. kościerski). Poważne straty odnotowano w 11 nadleśnictwach. Najwięcej szkód było w Borach Tucholskich.

Obszar szkód zajmuje około 33% województwa, czyli niemal 6 tys. km2! Ucierpiało przeszło 17% powierzchni lasów (41,9 tys. ha), 2 300 budynków zostało uszkodzonych lub zniszczonych. Urząd Marszałkowski szacuje, że powrót do normy zajmie miejscami nawet 25 lat, a problemy takie jak bezrobocie czy ubóstwo będą się w najbliższych latach nasilać. Największe straty finansowe zanotowano w lasach. Tylko straty gospodarcze w drewnie wyniosły 1,4 mld zł. Ogółem straty leśne oszacowano na 2,37 mld zł. W energetyce, infrastrukturze drogowej i melioracyjnej, straty wyniosły około 132 mln zł, a w rolnictwie 84 mln zł. Budownictwo mieszkalne i mienie publiczne to kolejno 48 i 7 mln zł. Prywatne przedsiębiorstwa poniosły straty w wysokości 970 tys zł. Koszta akcji ratunkowych z kolei oceniono na 13 mln zł.

Województwo, nawet z rządową zapomogą w wysokości zaledwie 10 mln zł, nie jest w stanie sobie samo poradzić. Marszałek woj. pomorskiego, Mieczysław Struk stwierdził, że kwota, którą przekazał rząd, nie wystarczy nawet na jedną gminę. Dlatego tak ważne jest otrzymanie wsparcia z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej. Żeby do tego doszło, rząd musi wystąpić o taką najpóźniej 12 tygodni po zdarzeniu. Termin mija 3. listopada.

Szacunki Urzędu Marszałkowskiego całkowicie mijają się z ustaleniami Wojewody Pomorskiego, Dariusza Drelicha. We wrześniu mówił on o 120 mln zł strat, oraz o „dziesiątkach milionów” w rolnictwie. W tym samym czasie, wstępne szacunki Marszałka wskazywały na przynajmniej 1,5 mld. Nie jest to jedyny przejaw niekompetencji Wojewody w tej kwestii. Zapytany przez dziennikarza, czy poprosi o pomoc wojska stwierdził, że nie będzie sprowadzał żołnierzy do zamiatania liści. Kategorycznie odmawiał też wsparcia od Unii, tłumacząc że województwo da sobie radę. Jako argumentu użył znacznie zaniżonej kwoty poniesionych strat.

Z całością dokumentu możecie zapoznać się tutaj.>