Air Berlin znika z europejskiego nieba!

Linie Air Berlin zawieszają działalność!

Jeden z największych, europejskich przewoźników lotniczych i największy w Niemczech, zawiesza działalność. Linie Air Berlin poinformowały, że z końcem października, przestaną istnieć!

To kolejna po Monarch, duża, europejska linia, która w ostatnim czasie ogłosiła bankructwo. Założony w 1978 roku Air Berlin, uchodził za jedną z najbezpieczniejszych i najbardziej innowacyjnych linii lotniczych w Europie. To oni jako jedni z pierwszych wprowadzili system TCAS (informację o bliskości innego samolotu), czy winglety w Boeingach 737-800. Jedyna linia, oferująca bezpośrednie połączenie lotnicze z Gdańska do Berlina.

Jak informuje w komunikacie prasowym, 28. października będzie miał miejsce ostatni lot linii. Później zawiesi ona działalność. W czwartek dowiemy się co będzie dalej z majątkiem linii, oraz załogami. W negocjacjach biorą udział Lufthansa i EasyJet. Na teraz Air Berlin zawiesił już większość lotów z Berlina i Dusseldorfu, a od 15. października kończy loty międzykontynentalne.

Już teraz wiadomo, że zarządzane przez Air Berlin spółki FlyNiki i LGW, nadal będą działać, choć najpewniej pod dyrekcją niemieckiej Lufthansy. Ta jest również zainteresowana przejęciem części majątku linii, co miałoby się wiązać z kosztem około 300 mln Euro, w tym aż 1/3 ma być wykorzystana na utrzymanie części połączeń z użyciem floty i załóg Air Berlin, ale w ramach Lufthansy. Linia planuje też utrzymanie leasingu na 38 Airbusów A319 i A320.

Easyjet z kolei najpewniej wyleasinguje 30 Airbusów A320 i będzie próbował przejąć trasy krajowe i część zagranicznych z Berlina, co zapewniłoby mu aż 60% udziału w ruchu powietrznym na lotnisku Tegel.

Najpóźniej 12. października ma być wiadomo co z flotą linii, resztą jej majątku i załogami. Jak informuje zarząd Air Berlin, piloci i stewardessy nie przejdą do Lufthansy, gdyż ta nie jest nimi zainteresowana.

Zaledwie miesiąc temu (2.10) Monarch Airlines, brytyjska linia czarterowa, jedna z największych linii na wyspach, zawiesiła nagle działalność, pozostawiając samych sobie niemal 100 tys. osób.