Ambitny plan SpaceX! Czy za 7 lat staniemy na Marsie?

BFR w porównaniu z rakietami Falcon 1, Falcon 9 i Falcon Heavy. Fot. SpaceX

Szef firmy SpaceX, Elon Musk zapowiedział podczas Międzynarodowego Kongresu Astronomicznego zaktualizowany plan kolonizacji Marsa w oparciu o najnowszą rakietę firmy – system BFR.

Firma SpaceX rozpoczęła działalność w 2002 roku i od tego czasu nie przestaje nas zaskakiwać. W 2008 roku (dokładnie 28. października) stała się pierwszą, prywatną firmą, która z powodzeniem wystrzeliła rakietę klasy orbitalnej. Od tej pory stale się rozwija i dąży do tego, aby kosmos był jeszcze bardziej otwarty i tańszy. Po spektakularnych sukcesach rakiet Falcon 9, wraz z powracającymi na ziemię pierwszymi stopniami rakiety (tzw. boosterami) wielokrotnego użytku i rozpoczęciu, jako pierwsza prywatna firma, regularnego zaopatrywania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), przyszedł czas na kolejne, jeszcze śmielsze projekty.

Testowy zbiornik BFR. Fot. SpaceX

Zaprezentowany rok temu koncept potężnej rakiety wielokrotnego użytku, która byłaby w stanie wynieść ludzi na Marsa, a nawet do układu Jowisza, czy Saturna, doczekał się wczoraj swojej oficjalnej prezentacji w nowej, ostatecznej formie. Projekt BFR, czyli Big Falcon Rocket był głównym elementem przemowy Elona Muska, w której zawarł swoją wizję kolonizacji najbliższej okolicy Ziemi, zmieniając ludzkość w „międzyplanetarny gatunek”. Nazwa BFR jest póki co oficjalna, ponieważ nikt nie zaproponował lepszej, twierdzi Musk.

Podstawą BFR są ogromne zbiorniki na paliwo ciekłe, zbudowane z włókna węglowego. Samo włókno węglowe nie jest w stanie utrzymać skroplonego gazu, ponieważ na skutek niskich temperatur sztywnieje i pęka. Aby temu zapobiec, zastosowano nowatorską technikę, zwiększającą odporność włókna węglowego w ekstremalnie niskich temperaturach.

Aby przetestować nową technikę, inżynierowie zbudowali zbiornik o pojemności 1200 ton ciekłego tlenu, umieszczono go na barce i wysłano z dala od lądu. Tam napełniono go do pełna, a konstrukcja zachowała szczelność. Ponieważ nic się nie stało, inżynierowie zaczęli pompować ciekły tlen do oporu, aby sprawdzić maksymalne ciśnienie, przy którym zbiornik nadal trzyma. Po przekroczeniu tego progu, doszło do rozszczelnienia. Konstrukcja wyleciała na 90 metrów w górę, po czym spadła do oceanu, skąd została wyłowiona.

Dodatkowo trwają testy silników próżniowych Raptor, które mają napędzać górny człon jednostki BRT. 42 jednostki testowano przez łącznie 1000 sekund z najdłuższym czasem zapłonu 100 sekund (do lądowania na Marsie potrzebne będzie około 40 sekund ciągu, resztę statek wytraci hamując w atmosferze), a efekty końcowe były zadowalające.

BFR, podobnie jak rakiety z serii Falcon 9 ma być zdatny do ponownego użytku. Obecnie Falcon 9 jest odzyskiwalny w około 60%. W przypadku BFR chcemy dojść do 100%, ponieważ i booster i statek będą lądować z użyciem własnych silników w zaplanowanych miejscach. – Mówi Musk. Podczas konferencji zapowiedział również, że bardzo ważnym elementem statku będzie system automatycznego dokowania. Pozwoli to na tankowanie BFR przez statki-tankowce, zanim ten poleci dalej.

BFR będzie w stanie pomieścić do 100 osób i wysłać na niską orbitę ziemską (LEO) do 150 ton ładunku. Po zatankowaniu, ładunek będzie mógł polecieć na Księżyc, Marsa, czy do innych zakątków Układu Słonecznego. Plany SpaceX nie kończą się jednak tylko na budowie statku.

Mamy rok 2017. Wypadałoby mieć bazę na Księżycu! – Powiedział Elon Musk, zapowiadając jednocześnie powstanie bazy na Księżycu. Statek może bowiem bez konieczności produkcji paliwa na Księżycu polecieć z Ziemi na Księżyc i spowrotem, ładując zbiorniki do pełna jedynie na orbicie Ziemi.

Głównym celem Elona Muska pozostaje jednak Mars, gdzie planuje założyć kolonię, która stanie się początkiem terraformowania Czerwonej Planety. Pierwsze misje zaopatrzeniowe, które dostarczą materiały czy zapasy, mają wyruszyć już 2022 roku, a pierwsi astronauci wylądują na Marsie w… 2024 roku! To nie jest przejęzyczenie. – Podkreślił Musk.

Statek po zatankowaniu na orbicie Ziemi z aż czterech tankowców, udałby się w kierunku Marsa. Tam lądowanie nastąpi po hamowaniu aerodynamicznym, zakończonym przyziemieniem z pomocą silników. Mimo konieczności aż pięciu startów, koszta takiego przedsięwzięcia będą relatywnie niskie. Koszt startu BFR byłby niższy niż Falcona 9, właśnie ze względu na możliwość wielokrotnego użytku wszystkich elementów statku. Najnowsze dziecko SpaceX miałoby być najtańszą rakietą nośną w kwestii ceny za start.

Wysoka na 122 metry rakieta ma produkować w momencie startu ciąg o mocy aż 128 MN za pomocą 31 silników typu Raptor. Pierwszy egzemplarz ma wystartować za pięć lat, co sugeruje, że dziewiczy lot będzie miał na celu właśnie Marsa.

BFR może zrewolucjonizować także loty na Międzynarodową Stację Kosmiczną, czy wynoszenie satelitów. Potężna ładownia statku może posłużyć w wersji towarowej w kosmiczną śmieciarkę i zbierać odłamki, czy niedziałające satelity z orbity, zwiększając bezpieczeństwo lotów kosmicznych.

Co ciekawe, Elon Musk zapowiedział również, że BFR może spełniać rolę… samolotu! Statek miałby startować z barki, do której pasażerowie byliby dowożeni statkami. Następnie BFR startuje, a po wypaleniu pierwszego członu, booster ląduje z powrotem na barce z której wystartował. W międzyczasie statek lotem suborbitalnym może dotrzeć praktycznie w każde miejsce na Ziemi w niecałą godzinę! Loty byłyby oczywiście przeznaczone początkowo dla biznesu i zapewne bardzo drogie, lecz z biegiem czasu mogłyby być dostępne także dla zwykłych ludzi.

Całość konferencji (po angielsku) możecie obejrzeć poniżej: