Najbardziej znana erupcja starożytności – Pompeje 79 AD

Tak mogła wyglądać erupcja wulkanu sprzed blisko 2000 lat. Fotos z filmu Pompeje (2014, Constantin Film)

Jeden z najbardziej znanych wulkanów świata. U jego stóp mieszka przeszło 3 mln osób, a w razie erupcji, ponad 800 tys. osób będzie miało mniej niż kwadrans na ucieczkę. Włoski wulkan Wezuwiusz góruje nad Zatoką Neapolitańską od około 20 tys. lat. Niedawno przypomniał o sobie potężnymi pożarami lasów, oraz silnym trzęsieniem ziemi. Dziś z kolei mija kolejna rocznica jego najbardziej znanej erupcji…

Wznoszący się na 1280 metrów stratowulkan jest najbardziej charakterystycznym punktem metropolii Neapolu. Płaski szczyt góry z głębokim kraterem po środku, otoczony ze wschodu ścianą pofalowanych wzgórz, zwanych Somma Vesuviana. Nie jest to typowy stożek, ponieważ ten został rozszarpany blisko 2000 lat temu na skutek potężnej erupcji, po której ślady do dziś są doskonale widoczne. Dawną ścianą wulkanu są właśnie wzgórza Somma, natomiast obecny stożek powstał po 79 roku naszej ery i wielokrotnie zmieniał kształt, jak i wysokość. To właśnie wtedy miała miejsce jedna z największych erupcji Wezuwiusza i zdecydowanie najbardziej znana. W kulturze masowej uznawana jest za najbardziej rozpoznawalną w całej starożytności.

Obecnie Wezuwiusz jest najgęściej zaludnionym, czynnym wulkanem na świecie. Fot. na licencji Creative Commons

Wezuwiusz powstał około 20 tys. lat temu, choć aktywność wulkaniczna w tym regionie pojawiła się około 400 tys. lat temu. Sama góra powstała na mającej obecnie 40 tys. lat płycie lawowej, zastygłej po wybuchu pobliskiego superwulkanu Campi Flegrei. Początkowo Wezuwiusz wybuchał rzadko lecz bardzo gwałtownie, najczęściej osiągając aż 5 lub nawet 6 stopni w skali VEI (7 i 8 to erupcje katastrofalne, z czego 8 to erupcja superwulkaniczna). Dopiero około 231 roku p.n.e., góra zaczęła wybuchać częściej, lecz z mniejszą siłą. Ostatnią erupcją o znacznej sile, była ta, która w pierwszym wieku naszej ery zabiła ponad 2000 osób i zakonserwowała w popiele na setki lat kilka rzymskich miast

Jej początek nastąpił 24. sierpnia 79 roku naszej ery i na jej skutek popiołem pokryte zostały między innymi Pompeje i Herkulanum. Zanim jednak do niego doszło, wulkan dawał liczne sygnały ostrzegawcze, których ówcześni nie byli w stanie odczytać. 5. lutego 62 roku ne, potężne trzęsienie ziemi zniszczyło około 65% Pompejów. Miasto jednak większość szkód zostało dość szybko odbudowane. W kolejnych latach pojawiały się kolejne wstrząsy, choć o mniejszej sile. Jednej nocy gazy wulkaniczne zabiły około 600 owiec, pasących się na zboczach Wezuwiusza, a przez lata mieszkańcy okolicznych miast byli podtruwani substancjami pochodzenia wulkanicznego, które dostały się do wody pitnej, płynącej w rurociągach i akweduktach. Od 20. sierpnia 79 roku, wstrząsy zaczęły być coraz częstsze i silniejsze. Wstrząsy było czuć nawet nad Dunajem.

Próba rekonstrukcji kształtu stożka sprzed erupcji z 79 roku n.e. Fot. decadevulcano.net

Około południa, 24. sierpnia 79 roku naszej ery, potężny huk rozszedł się po regionie Zatoki Neapolitańskiej. W niebo znad szczytu Wezuwiusza wzbiła się kolumna szarego pyłu, skał i lawy. Rozpoczęła się pierwsza faza jednej z najsłynniejszych erupcji wszechczasów, zwana fazą pliniańską od Pliniusza Młodszego, który udokumentował całe zjawisko. Cechowała się ona gwałtownym wyrzutem pyłu i materiałów skalnych na wysokość nawet 33 km! Kolumna materiałów wulkanicznych (głównie tefry) dotarła do środkowej troposfery, gdzie następnie rozeszła się, tworząc zjawisko podobne do kowadła chmury burzowej (Cumulonimbus). Pliniusz Młodszy porównał wygląd chmury popiołów do sosny z gatunku pinia. Wiatr w stratosferze zaczął rozwiewać kowadło w kierunku południowo-wschodnim i południowym – prosto na Pompeje. W ciągu sekundy, góra wyrzucała około 60 tys m3 pyłu i skał! Mieszkańcy okolicznych miast – Pompejów, Herkulanum, Stabie, Oplontis, Nuceria, Neapolis, Surrentum, Salernum i Misenium, byli zaskoczeni erupcją. Ostatni raz góra wybuchła około 300 lat wcześniej i od tej pory nie dawała oznak aktywności. Trzęsienia ziemi zdarzały się we Włoszech dość często, a śmierć owiec, czy inne zdarzenia, tłumaczono gniewem bogów. Niestety były to symptomy nadchodzącej, potężnej erupcji.

Wysoka chmura popiołów i skał, oraz odległe grzmoty, zachęciły Pliniusza Starszego do zorganizowania ekspedycji naukowej wraz z misją ratunkową do Pompejów. Okręty uczonego wyruszyły z Misenium, wprost w smugi opadającego pyłu. Nie zawinęli do Herkulanum, którego mieszkańcy byli w gorszej sytuacji – znajdowali się bliżej wulkanu i jako pierwsi zginęli na skutek spływów piroklastycznych. W tym samym czasie, bomby wulkaniczne powodowały w Pompejach liczne pożary, a popiół stopniowo pokrywał ulice i dachy. Od jego ciężaru zawaliły się lżejsze konstrukcje. Drobny pył, łącząc się z wilgocią w płucach, tworzył mieszaninę o konsystencji cementu, dusząc tych, którzy zostali wystawieni na jego działanie. Dzień zmienił się w noc, rozświetlaną blaskiem płomieni, piorunów i odległych pióropuszy lawy.

Tak katastrofę opisuje naoczny świadek Pliniusz Młodszy, w liście do swojego przyjaciela historyka Tacyta:

My patrzący z daleka, bo z Misenum, początkowo nie byliśmy pewni, która to góra dymi chmurą. Dopiero później rozpoznano, że to Wezuwiusz. A chmura ta swoim kształtem najbardziej przypominała drzewo, i to właśnie pinię, wzbijała bowiem w niebo jakby pień prosty i wysoki, tam rozpościerając gałęzie. Sądzę, że wynosił ją mocny podmuch, stopniowo słabnący, albo też uginała się pod własnym ciężarem. Wydawała się to biała, to znów szara i popstrzona, zależnie od tego, czy popiół niosła, czy też ziemię. Była mniej więcej siódma godzina dnia. Moja matka pierwsza oznajmiła wujowi, że pokazała się chmura tak niezwykła. Ona zaś już zażył kąpieli słonecznej i potem zimnej, jak zjadł coś leżąc i właśnie studiował. Zażądał sandałów, wszedł na miejsce, z którego najlepiej mógł oglądnąć niezwykłe zjawisko. Jako człowiek uczony uznał, że godne ono bliższego zbadania, rozkazał więc przygotować lekki okręt liburnijski. Zaproponował także, abym z nimi jechał, odpowiedziałem jednak, że wolę pracować, a właśnie on sam dał mi coś do pisania.
Gdy już wychodził z domu wręczono mu list pani Rektyny, przerażonej bliskością niebezpieczeństwa, ponieważ willa jej leżała u stóp góry i nie było żadnego sposobu wydostania się stamtąd prócz okrętem; błagała więc, by ją Ratowa. Natychmiast zmienił swój plan. Miał płynąć powodowany pasją badawczą, obecnie zaś powziął zamiar wielkoduszny; wyprowadził na morze trójrzędowce i wszedł na pokład, aby nieść pomoc nie tylko Rektynie, lecz także mnóstwu ludzi, tamto bowiem piękne wybrzeże było gęste zamieszkane. Śpieszy tam, skąd inni uciekają. Trzyma kurs i steruje wprost ku zgrozie. Miał wtedy lat 56.
Pewnie jednak chciałbyś wiedzieć, co ja przeżyłem pozostawiony w Misenum, jakie lęki i jakie wypadki? Otóż po wyjeździe wuja zająłem się nauką, bo przecież po to zostałem. Następnie kąpiel, wieczerza, sen niespokojny i krótki. W dniach poprzednich już się dawało odczuć drżenie ziemi, było jednak o tyle mniej straszne, że w Kampanii częste. Ale tej nocy wzmogło się ogromnie. Można było sądzić, że wszystko nie tylko się porusza, ale wnet runie. Wbiegła do mej sypialni matka, właśnie gdy ja już wstawałem, żeby ją zbudzić, jeśliby spała. Usiedliśmy na placu między budynkami a morzem. Nie wiem, czy mam to nazwać stałością ducha, czy też nierozwagą (a miałem wtedy lat 18): zażądałem książki Tytusa Liwiusza i czytałem ją, jakby nic się nie działo, ba, nawet robiłem sobie wypisy!

– Aleksander KrawczukPoczet cesarzy rzymskich, s. 131.

W nocy zaczęła się druga faza erupcji, zwana peleańską. Cechowała się spływami chmur gorących gazów i skał po stokach góry. Pierwsze spływy piroklastyczne pojawiły się najpewniej w drugiej połowie nocy, lecz nie były one ani długotrwałe, ani silne. Dopiero nad ranem, chmura gorących gazów, pędząca z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę, przykryła Herkulanum. Temperatura ponad 1200 stopni spowodowała, że ofiary ginęły w ułamku sekundy, a ich ciała dosłownie wyparowały. W Pompejach waliły się wówczas nawet najsilniejsze dachy. Ulice pokryła gruba warstwa popiołu, a ofiary liczone mogły być w setkach. Wielu mieszkańców zdążyło uciec, lecz w mieście nadal pozostało około 2000 osób, liczących na łaskę bogów i ocalenie.

Tak najpewniej wyglądał Wezuwiusz po erupcji z 79 roku. Fot. Vulcanocafe.org

Najpewniej około 7:30 rano, 25. sierpnia 79 roku, nastąpiła ostateczna zagłada Pompejów. Energia cieplna wyrzucana przez wulkan, zaczęła słabnąć. Kolumna gorących gazów zapadła się, a sam stożek zablokował. Erupcja chwilowo osłabła, po czym potężna eksplozja rozszarpała znaczną część góry. Po jej stokach zeszły potężne spływy piroklastyczne. To gorejące chmury gazów, popiołów i skał, pędzące nawet kilkaset kilometrów na godzinę. Taka ściana może pokonać nawet kilkanaście kilometrów. Od zapadnięcia się szczytu Wezuwiusza i potężnej eksplozji na szczycie, do dotarcia lawiny do bram Pompejów, minęło około półtorej minuty. Ci, którzy ocaleli, nie mieli szans na przetrwanie. Wysoka na kilkaset metrów ściana o temperaturze nawet 1400 stopni przykryła całe miasto. Ofiary nawet nie poczuły kiedy nadeszła śmierć. Oblepione gorącym popiołem ciała wyparowały, a w ich miejscu pozostały zwęglone szkielety i puste przestrzenie w miękkim popiele, zakonserwowane na lata…

Erupcja zakończyła się dzień później, 26. sierpnia. W okolicy zapadła martwa cisza. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, lecz szacuje się ją na ponad 2000 osób. Wśród zmarłych był Pliniusz Starszy, który najprawdopodobniej udusił się gazami wulkanicznymi, niesionymi przez chmurę piroklastyczną, która zatrzymała się przed miastem Stabie. W wyniku erupcji, miasta w rejonie od Herkulanum po Stabie pokryła warstwa popiołów o grubości 5-6 m.nNastępstwa wybuchu Wezuwiusza siały strach i śmierć w kwitnących regionach Kampanii. Popioły dotarły nawet do tak odległych terenów jak Egipt czy Syria. Chmury popiołu dotarły aż do Rzymu, przesłaniając przez kilka dni słońce i wywołując panikę. Zniszczeniu uległo także wiele innych miast. Wybuch miał miejsce dokładnie dwa miesiące po objęciu panowania przez cesarza Tytusa Flawiusza (24 czerwca 79 rok n.e.), starszego syna byłego cesarza Wespazjana.

Tak poważny kataklizm był dla starożytnych Rzymian największym możliwym wstrząsem, nawet w porównaniu do zdarzających się trzęsień ziemi. Dla cesarza Tytusa był to znak od bogów o ich gniewie, za wcześniejsze zdławienie powstania w Judei. Władca przedsięwziął odpowiednie środki (igrzyska, udzielanie zapomóg), aby ulżyć mieszkańcom stref dotkniętych klęską. Na domiar złego w następnym roku Rzym nawiedziła epidemia dżumy oraz kolejny już, duży pożar miasta. Wszystkie te wydarzenia mogły być powodem przedwczesnej śmierci Tytusa we wrześniu 81 roku n.e. Tytus umarł młodo w wieku zaledwie 42 lat.

Ostatnia erupcja Wezuwiusza – marzec 1944 roku. Fot. na licencji Creative Commons via The Telegraph

Później Wezuwiusz wybuchał wielokrotnie, począwszy od 203 roku n.e. Ostatnia pliniańska erupcja nastąpiła w grudniu 1631 roku. Ostatni duży wybuch został odnotowany 13 marca 1944 r. W ostatnich latach kilkukrotnie podnoszone były fałszywe alarmy z powodu lawin w kraterze, jednak nie ma obecnie przesłanek mówiących o rychłej erupcji. Notowane wstrząsy są jednak dość częste i coraz wyżej, co może sugerować, że gazy zaczynają rozpierać wnętrze komina wulkanu, szukając ujścia. Ostatnie trzęsienie ziemi na wyspie Ischia o sile blisko 4 Magnitudo, zostało uznane za oznakę zbliżającego się wybuchu Wezuwiusza. Choć nie można tego wykluczyć, to najpewniej ten wstrząs był związany z kompleksem wulkanicznym Campi Flegrei, na zachód od Neapolu.

Okolice wulkanu zamieszkuje obecnie przeszło 3 mln osób, a w strefie największego zagrożenia mieszka około 800 tys, co czyni Wezuwiusza najgęściej zaludnionym, aktywnym wulkanem na świecie, a przez to umieszcza go w czołówce potencjalnie najgroźniejszych wulkanów świata. Wezuwiusz jest stale monitorowany i według naukowców, erupcja nie nastąpi prędko. Najbardziej prawdopodobny jest scenariusz z 1631 roku, więc słabszy niż ten z Pompejów.